Nauka angielskiego – 5 błędów, przez które brak Ci efektów

spiętrzone książki

Nie masz czasu na kurs językowy i próbujesz uczyć się angielskiego samodzielnie w domu? Albo obiecujesz sobie, że jak tylko ogarniesz największy chaos, to zabierzesz się do systematycznej nauki? A może wydaje Ci się, że znasz angielski całkiem nieźle, ale boisz się odezwać? Jeśli próbujesz uczyć się samodzielnie i nie widzisz postępów, jeśli mimo szczerych chęci nie udaje Ci się wygospodarować czasu na naukę lub jeśli po prostu nie radzisz sobie z blokadą językową, to koniecznie przeczytaj ten artykuł. Wyeliminuj podstawowe błędy, a nauka angielskiego natychmiast przyniesie efekty. Spróbuj – to tylko chwila, a może zmienić wszystko!

Błąd pierwszy – niezdefiniowanie celu

Nie wiesz, dlaczego konkretnie się uczysz i co dokładnie chcesz osiągnąć. „Żeby móc się porozumiewać” to nie jest cel! Porozumiesz się (może za pomocą rąk, ale zawsze), gdy będziesz znać 500 słów i gdy będziesz znać ich 10 000. „Żeby znaleźć lepszą pracę”? Ale jaką? Do czego konkretnie chcesz w tej pracy wykorzystywać angielski i na jakim poziomie musisz go znać, żeby rzeczywiście pomagał Ci w pracy?

Określ wyraźnie swój cel. Słyszałeś pewnie, że cele powinny być SMART (co po angielsku dosłownie oznacza sprytne, mądre). Czyli: S – simple (proste), M – measurable (mierzalne), A – achievable (osiągalne), R – relevant (istotne) i T – timely definied (określone czasowo). Więc jeśli nie zdefiniujesz swojego celu (nauka angielskiego nie jest celem, jest czynnością!), to nigdy go nie osiągniesz. Nie łudź się. A zatem wyeliminuj błąd pierwszy i wyznacz sobie cel. Przykładowo:

S – prosty i precyzyjny: zdobędę certyfikat CAE

M – mierzalny: zdobyty certyfikat potwierdzi stopień opanowania przeze mnie angielskiego (osiągnięty poziom – advanced, wynik na poziomie tylu i tylu procent, ocena taka i taka)

A – osiągalny: po wykonaniu testu (np. tutaj) wiem, że w tej chwili znam angielski na poziomie średnio zaawansowanym – oznacza to, że szybkie osiągnięcie poziomu zaawansowanego leży w moich możliwościach – nie startuję bowiem od zera (nie stawiaj sobie celów nierealnych!)

R – istotny: znajomość angielskiego na poziomie C1 i posiadanie certyfikatu CAE umożliwią mi podjęcie pracy w firmie X na stanowisku Y (konkretnie!), co zawsze było moim marzeniem (to Twoja motywacja – musisz wiedzieć, po co się uczysz i co dokładnie chcesz osiągnąć!)

T – określony czasowo: zrobię to do 31 sierpnia 2019 roku

Tak określony cel brzmi już jak prawdziwy plan działania. Pora go zatem umieścić w ramach czasowych. I tu często następuje…

Błąd drugi – brak planu zajęć

Jeśli nie wpiszesz sobie codziennej nauki w kalendarz, to nigdy nie będzie ona systematyczna. Zawsze, podkreślam – ZAWSZE – znajdziesz coś ważniejszego i pilniejszego do zrobienia. Dlatego dobrze zapisać się na kurs – wtedy masz stałe godziny nauki. Ale jeśli nie możesz, to samodzielnie ustal godziny nauki w domu i trzymaj się ich konsekwentnie. Idź do innego pokoju, poproś domowników o nieprzeszkadzanie Ci, wyłącz telefon.

W tym artykule pisałam, jak zorganizować sobie samodzielną naukę. Najlepiej, gdyby udało Ci się codziennie wygospodarować co najmniej pół godziny (15 minut też wystarczy, ale pół godziny przyniesie dużo lepsze efekty). Dzięki temu cały czas będziesz na bieżąco, nie będziesz tracić czasu na przypominanie sobie zapomnianych reguł czy słówek. Będziesz po prostu sprawnie posuwać się z materiałem. A w tym momencie pozostaje Ci uważać na…

Błąd trzeci – nadmiar źródeł

Masz zbyt wiele materiałów do nauki. Co za dużo, to niezdrowo – w każdej dziedzinie. Masz trzy podręczniki, kurs on-line, aplikację na smartfonie. Raz korzystasz z jednego, potem z drugiego, na tydzień przerzucasz się na jeszcze coś innego. W ten sposób nie podnosisz poziomu, nie idziesz do przodu. Krążysz w kółko, opanowujesz ten sam materiał, tyle że różnymi metodami. Nauka angielskiego to nie poligon doświadczalny!

Zdecyduj się na jedno źródło (konkretny podręcznik, konkretny kurs on-line). Takie, które najlepiej Ci odpowiada, które Cię nie nudzi, które dobrze rozumiesz. I trzymaj się go, zrealizuj od początku do końca. Nie miotaj się! Jeśli uznasz na koniec, że pewne kwestie sprawiają Ci problemy, to tylko te zagadnienia powtórz z innych materiałów. Nie powtarzaj całości, szkoda czasu.

Błąd czwarty – brak zrównoważonego rozwoju umiejętności

Rozwijasz tylko niektóre umiejętności. Masz świetny podręcznik do gramatyki i idziesz jak burza. Ale co z tego – do tłumaczenia gramatyki używa się zwykle bardzo ograniczonego słownictwa (aby nie rozpraszać leksyką), więc nowych słówek poznajesz jak na lekarstwo. Albo masz świetny podręcznik, realizujesz lekcję po lekcji, ale omijasz nagrania, nie ćwiczysz dialogów („bo z kim?”). W ten sposób uczysz się języka pisanego, ale mówiony leży i – blokada językowa gotowa! Znasz najfikuśniejszy czas przeszły, ale boisz się otworzyć usta, bo nie wiesz, jak zabrzmi to, co powiesz…

Trenuj wszystkie umiejętności – jeśli podręcznik nakazuje Ci napisać dłuższy tekst, to go napisz, nie omijaj („przecież nikt nie sprawdzi…”). Najlepiej – rób to na czas, tak jak na egzaminie. Naucz się pisać szybko i sprawnie. Jeśli podręcznik nakazuje Ci odsłuchać nagranie, to je odsłuchaj, jeśli – poćwiczyć dialog, to poćwicz! Sam ze sobą – nagraj się przy tym na dyktafon w telefonie. A potem odsłuchaj swoje nagranie i samodzielnie popraw błędy, które usłyszysz. Mów do lustra – to żaden wstyd. To trening, nauka.

Błąd piąty – perfekcjonizm

Nie wypowiesz zdania po angielsku, póki nie będziesz absolutnie pewien, że jest poprawne. Wiesz, że to typowy problem Polaków? Mamy kompleksy, chcemy więc udowodnić, że jesteśmy świetni i nie popełniamy błędów. Myślisz, że ktoś zwróci uwagę na Twój błąd? Myślisz, że native speakerzy nie popełniają błędów w swoich językach? Włącz radio czy telewizor, posłuchaj pierwszego lepszego polskiego polityka… Błąd na błędzie, i to w ojczystym języku, a przecież publiczne wypowiedzi ustne to część ich pracy, powinni być w tym biegli!

Mów śmiało, nawet jeśli wiesz, że właśnie mówisz z błędami. Z czasem zaczniesz je zauważać i samodzielnie się poprawiać. Będzie to naturalne – robisz to przecież często w języku polskim. A ktoś, kto wie, że mówisz do niego w języku, który nie jest Twoim językiem ojczystym, będzie wyrozumiały. Będzie się cieszył, że jesteś w stanie skutecznie się z nim komunikować. A jeśli angielski nie jest jego językiem ojczystym, to często Twoich błędów nawet nie zauważy. Ucz się na własnych błędach, to świetna metoda nauki.

Nauka angielskiego to projekt!

Pamiętaj, nauka angielskiego to nie czynność, która ma trwać latami. Tak to wygląda, jeśli za cel uznasz… „naukę angielskiego”. Wiesz już, że to podstawowy błąd. To nie cel, to tylko środek do osiągnięcia właściwego celu, jakim jest… no, właśnie, co? Wiesz już? Jeśli nie, to niech to będzie Twoje zadanie na dziś – określ, po co chcesz nauczyć się angielskiego, na jakim poziomie i – do kiedy. Potraktuj naukę angielskiego jako projekt, podziel na zadania, wyznacz termin i czas na naukę. I zobacz, jak z dnia na dzień Twój cel się przybliża. Nie uwierzysz!