Jak spędzić ferie zimowe… dobrze?

kawa i notatnik

Portale z poradami pełne są podobnych pytań. Jak spędzić ferie w mieście? Jak spędzić ferie z dzieckiem? Jak niedrogo spędzić ferie? Jak aktywnie spędzić ferie? Jak spędzić ferie w domu? Jak spędzić czas w ferie? No i oczywiście – gdzie je spędzić? A ja powiem: nie spędzać, wykorzystać!

Nie jest wielką sztuką spędzić dodatkowy czas wolny w mniej lub bardziej aktywny sposób. Wszystko zależy oczywiście od ilości tego czasu i możliwości finansowych. Wyjazd na narty lub – dla odmiany – w ciepłe kraje, wyjście na biegówki, na lodowisko, na basen czy do kina, a nawet spokojny wypoczynek z książką na kanapie – to wszystko jest całkiem atrakcyjnym sposobem na spędzenie czasu. I nic w tym złego, każdy potrzebuje urlopu, odpoczynku, chwili wytchnienia dla ciała i umysłu. Ale przyjrzyjmy się temu „wytchnieniu”…

Sprawdź, jak spędzasz ferie

Jeśli wytchnienie polega na aktywnym wypoczynku i ruchu na świeżym powietrzu, to jeszcze jest dobrze. Ciało się wzmacnia, mózg dotlenia, nabierasz sił na nadchodzący semestr czy po prostu jakiś dłuższy czas do kolejnego urlopu. Optymalnie jest, kiedy łączysz aktywny wypoczynek, np. na nartach, z treningiem umysłowym, np. nauką języka (tutaj pisałam o tym, jak przygotować się językowo do wyjazdu na narty za granicę). Ale jeśli większą część wolnego czasu spędzasz po prostu na kanapie – przed telewizorem, z gazetą, kolorowym magazynem lub na portalu społecznościowym, pozwalając, aby kolejne godziny przeciekały Ci przez palce, to… nie! To nie jest spędzanie ferii, to zwykłe marnowanie czasu. Ten bonus od życia, dodatkowy zastrzyk wolnych godzin należy wykorzystać!

Spróbuj maksymalnie wykorzystać ferie!

Moim sprawdzonym sposobem na dobre wykorzystanie ferii (przynajmniej tygodnia, bo drugi spokojnie mogę spędzić gdzieś na nartach, żaglówce czy po prostu nad książką) jest coś w rodzaju… wiosennych porządków. Ale uwaga – nie w mieszkaniu! W głowie. W życiu. Nigdy nie robię tego w tym ponurym, grudniowo-styczniowym czasie, gdy na nic nie ma się ochoty (o niewielkim sensie noworocznych postanowień pisałam tutaj). Ani nie czekam z tym do wiosny, kiedy to przesilenie sprawia, że organizm z jednej strony jest osłabiony, a z drugiej – wyrywa się już do słońca i na świeże powietrze. Wtedy przyjdzie czas na porządki i w mieszkaniu. Ale teraz – czas zająć się sobą.

Jak spędzić ferie efektywnie?

Ten „luźniejszy” tydzień lub dwa przeznaczam na spokojne zastanowienie się, czego chcę. Co chciałabym jeszcze osiągnąć, o czy marzę, co mi przeszkadza. Wypisuję sobie to wszystko na kartce, a potem myślę nad każdym punktem. Co mogę zrobić, żeby mój cel osiągnąć? Jakie są etapy działania? Jakie kroki podjąć, żeby zacząć realizować poszczególne etapy i przybliżyć się do celu? Ale konkretnie! Nie: „nauczę się języka włoskiego” (ale jak? i po co?). Piszę przykładowo: „za 5 lat chcę mieszkać we Florencji”. Co mi to umożliwi? Praca tam. Jak ją zdobyć? Przede wszystkim – nauczyć się włoskiego! Jak to zrobić? Zapisać się na kurs i regularnie na niego uczęszczać. Czy mogę zrobić to już teraz? Tak, za chwilę zaczyna się nowy semestr. Więc sprawdzam (starannie przeszukuję internet – mam na to przecież co najmniej tydzień!), która szkoła (lokalizacja? terminy? opinie? cena?) mi odpowiada i zapisuję się na kurs. W tym tygodniu! Albo zastanawiam się, co mi przeszkadza. Hmm… Brak motywacji? Zbyt mocno się stresuję? Piszę: „umówię się z psychologiem”, „znajdę dobry poradnik i przerobię go do końca czerwca”. Szukam odpowiedniego fachowca lub poradnika (np. tutaj), umawiam się na konkretny termin lub zamawiam książkę, a potem rozpisuję sobie dni i godziny, kiedy będę z nią pracować.

Nie tylko nauka…

A może na przykład przeszkadza mi, no, nie wiem… fałdka na brzuchu? Nie piszę: „zastosuję dietę”, „zacznę się odchudzać”, „zacznę ćwiczyć”. Niewymierne, nieokreślone, bezskuteczne. Piszę: „umówię się z dietetykiem” (to właśnie tydzień na wyszukanie odpowiedniego specjalisty i zaklepanie terminu!), „rozpocznę kurs tańca”, „wykupię karnet na siłownię i zarezerwuję sobie terminy (ewentualnie – wpiszę je w kalendarz, jeśli rezerwacja nie jest konieczna)”, „rozpocznę 30-dniowy program treningowy na konsoli do gier” (dzięki czujnikowi z kamerą można ćwiczyć w domu z wirtualnym trenerem). Nawet jeśli możliwości finansowe mocno Cię ograniczają, i tak możesz podjąć skuteczne działania bez ponoszenia większych kosztów. Wpisz w kalendarz konkretne godziny, np. na naukę czy ćwiczenia, przeszukaj internet pod kątem odpowiedniej diety i sporządź plan tygodniowych zakupów czy posiłków (więcej o planowaniu przeczytasz tutaj). Z planem jest łatwiej! A jeśli wypracujesz dobre nawyki, to szybko zobaczysz efekty (więcej o kształtowaniu dobrych nawyków opowie Ci Piotr Bucki, trener tzw. kompetencji miękkich). I tym sposobem, małymi krokami, osiągniesz cel. Ale musi on być jasny. I musisz konsekwentnie do niego dążyć – choćby bardzo małymi kroczkami.

Myślisz, że to nie dla Ciebie?

Być może ferie w ogóle Cię nie dotyczą – pracujesz jak zwykle. Ale nawet wtedy pomyśl, czy nie warto czegoś zmienić w swoim życiu? To dobra okazja, dużo lepsza niż Nowy Rok, bo dni są już dłuższe i większa ilość światła korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i utrzymanie motywacji. A zaraz po feriach rozpoczyna się nowy semestr, więc startują kursy językowe (tutaj pisałam, dlaczego jest to doskonały moment na rozpoczęcie nauki), zajęcia taneczne i wiele innych. I nie chodzi tu tylko o zdobycie nowych umiejętności – przede wszystkim o nowe środowisko i nowe znajomości, a te potrafią wiele zmienić! 🙂

Oczywiście wiem, że nie jest to uniwersalna recepta dla wszystkich. Dzieci i młodzież mają w ferie wolne. Część dorosłych nawet ferii nie zauważa, bo nie ma dzieci, nie uczęszcza na żadne kursy i normalnie w tym czasie pracuje. Część może sobie pozwolić na wzięcie urlopu i spędzenie tego czasu z dziećmi (w domu lub na wyjeździe), a część urlopu wziąć nie może i próbuje jakoś zorganizować czas „bezrobotnym” w tym okresie pociechom (w tym artykule znajdziesz kilka pomysłów). Ale jeśli nie możesz z tego planu na ferie skorzystać sam, to może choć podsuniesz go bliskim – zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Na pewno znajdzie się wśród nich ktoś, kto zastanawia się nie tylko nad tym, jak spędzić ferie, ale także – czego tak naprawdę chce. Pomóż mu! 🙂

Czas działać!

Jeśli myślisz o odświeżeniu leżącego odłogiem języka obcego, to zachęcam do przetestowania jego znajomości (np. tutaj), a następnie zaplanowania kolejnych kroków. Jeśli chcesz rozpocząć naukę nowego języka, to polecam Startery. Jeśli myślisz o kursie tańca, prawie jazdy na motocykl, patencie żeglarskim lub kursie paralotniarstwa – teraz jest czas na to, aby spokojnie zaplanować termin, wybrać szkołę i zarezerwować miejsce (to właśnie teraz prawie wszystkie miejsca i terminy są jeszcze wolne, a w wielu przypadkach można jeszcze skorzystać z promocji „wcześniej – taniej”). Szczególnie polecam Ci zaplanowanie sobie już teraz wakacyjnego kursu językowego. O jego zaletach pisałam już wielokrotnie (np. tutaj), a teraz jest odpowiedni moment, aby wszystko starannie przemyśleć i wybrać najodpowiedniejsze miejsce, termin i… dużo korzystniejszą cenę! No więc – działaj. Teraz. Już.