Szkoła projektowania prezentacji

FISZKI - Szkoła projektowania prezentacji

Zobacz, jak zaprojektować prezentację, która sprzeda Twój pomysł lub produkt. A do tego, poznaj 7 inspiracji Piotra Buckiego, mistrza prezentacji, speca od motywacji, komunikacji, błędów poznawczych i autora zestawu FISZKI – Szkoła projektowania prezentacji w 45 min. Ten wpis to spora dawka praktycznej wiedzy oraz inspirujących źródeł, które pozwolą Ci rozwinąć swoje kompetencje nie tylko w zakresie wystąpień, ale i szeroko rozumianej komunikacji.

Prezentacja pomaga naszym pomysłom ujrzeć światło dzienne, a za nami ciągnąć rzesze zainteresowanych, budować społeczność pasjonatów czy klientów naszego produktu/usługi. Chyba nie muszę nikogo dziś przekonywać, jak ważną rolę pełni prezentacja, kiedy chcemy „sprzedać” swój pomysł, produkt czy usługę.

Postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z nauką przygotowywania dobrej prezentacji, w której towarzyszył mi zestaw FISZKI Szkoła projektowania prezentacji w 45 minut. Tym bardziej, że szkolenie się w tym zakresie doprowadziło mnie do samego „źródła” – rozmowy z Piotrem Buckim, którego pewnie niektórzy z Was znają właśnie jako interesującego prelegenta i trenera kompetencji miękkich.

kobieta robi notatki z FISZEK szkoleniowych

Moja przygoda z zestawem fiszek rozpoczęła się, gdy zaczęłam planować pracę nad ważną dla mnie prezentacją. Ważną – ponieważ oto mam do sprzedania własną „ideę”, mój autorski pomysł, który chciałabym rozwijać w dalszej perspektywie. Moja koncepcja łączy zagadnienia z dwóch środowisk: naukowców i przedsiębiorców – i właśnie ta interdyscyplinarność sprawia, że pomysł musi być przedstawiony tak, by zrozumiały go osoby zarówno ze świata biznesu, jak i ze świata nauki.

kobieta przegląda FISZKI - Szkoła projektowania prezentacji

Mimo, że na swoim koncie mam już przeprowadzonych wiele prezentacji edukacyjnych i sprzedażowych, to tym razem poczułam, że omawianą prezentację metodologicznie zrobię po raz pierwszy.

Pracowałam już z innym zestawem Fiszek do treningu motywacji, dlatego też w Szkole projektowania prezentacji pokładałam pewne oczekiwania narzędziowe związane z:

  • wparciem w rzeczowym, uporządkowanym przedstawieniu mojego pomysłu,
  • przedstawieniem zagadnień naukowych w sposób prosty dla odbiorcy również spoza dziedziny badawczej,
  • wydobyciem najważniejszych elementów projektu i ich odpowiednią prezentacją, jak: cel, metody jego realizacji, korzyści i wnioski.

Z racji tego, że jakieś doświadczenie w przygotowywaniu prezentacji już posiadam, Szkołę projektowania prezentacji przerobiłam w jeden wieczór, przy dwóch kubkach herbaty. Jednak z instrukcji Fiszek wyczytałam, że jeśli jesteśmy zupełnymi świeżakami w temacie przygotowywania prezentacji – powinniśmy sobie zarezerwować po 45 min. przez 4 dni. Wystarczą więc zaledwie 4 lekcje szkolne, by się dobrze przeszkolić się w tak ważnej  i praktycznej kompetencji.

Piotr Bucki w FISZKACH przedstawia struktury różnego rodzaju prezentacji – mnie najbardziej interesowały sprzedażowe i edukacyjne. Z uwagi na charakter mojego projektu – który zakłada połączenie nauki i biznesu – stworzyłam kompilację właśnie tych dwóch typów schematów, czyli dobrze przygotowana prezentacja będzie zawierała:

  • wstęp (kontekst): mapa terytorium, po którym będę się poruszała + główna teza,
  • problem, który chciałabym rozwiązać (+ badania lub dowody, które zobrazują istnienie tego problemu, by pokazać, że nie jest to problem jednostkowy),
  • rozwiązanie albo opis stanu pożądanego – czyli jak powinno być + przykład/studium przypadku dla zobrazowania,
  • korzyści, które ktoś odniesie, gdy zastosuje moje rozwiązanie (lub wnioski z przykładu powyższego),
  • jak działa rozwiązanie (cechy, funkcjonalności produktu/usługi),
  • budżet,
  • kto jest autorem (kto stworzył dany produkt czy przygotował usługę) –  w moim przypadku przedstawiam zespół,
  • wezwanie do działania/kontakt.

FISZKI - idealna prezentacja

Szkoła projektowania prezentacji wydawnictwa FISZKI nie ogranicza się tylko do zaprezentowania schematów dobrze przygotowanej prezentacji. Znajdziemy tu również, co ucieszy zwłaszcza początkujących w temacie, podpowiedzi „techniczne” typu: w jakich programach zrobić prezentację, gdzie szukać fontów, darmowych zdjęć i grafik. Ja posiadam już wiedzę na ten temat więc nie korzystałam z tych kart, nie mniej wiem, że mogą być cenne dla każdego, kto nie miał za wiele do czynienie z grafiką, a chciałby zrobić estetyczną prezentację.

Śmiało mogę stwierdzić, że to narzędzie może okazać się pomocne, zarówno dla kogoś, kto siada do swojej pierwszej prezentacji, jak i dla kogoś takiego jak ja – kto tych prezentacji trochę już przygotował.

Prezentowanie to trudna sztuka – to nie jest coś dodatkowego do pomysłu/idei, którą chcemy sprzedać, ani też sztuka dla sztuki – czyli np. efekciarskie wystąpienie. To umiejętność przekazania naszej idei drugiemu człowiekowi, w poszanowaniu tego, że on zmierza się z nią po raz pierwszy.

FISZKI uczą też świadomego, wyważonego otwierania się na odbiorcę. Praca z nimi daje też dużo satysfakcji, ponieważ nie tylko rozwijamy konkretną umiejętność – jaką jest przygotowanie dobrej prezentacji, ale mimowolnie doprecyzowujemy nasz pomysł, ideę, która jest tematem prezentacji. Te wnioski, sprawiły, że zapragnęłam osobiście porozmawiać z autorem Szkoły projektowania prezentacji, uważam bowiem, że gdzieś pomiędzy wierszami spotykają się jego doświadczenie wynikającej z realizowania prezentacji w codziennej pracy, naukowe badania z  zakresu psychologii komunikacji i jego osobista empatia językowa.

Zapytałam więc Piotra Buckiego o inspiracje na dobre prezentacje, sposoby na to, że wciąż ma świetne pomysły na pierwsze zdania swoich wystąpień i równie dobrą całą resztę prezentacji. Wywiad był tak obszerny (merytorycznie), że może stać się materiałem do książki, dlatego jego najważniejsze fragmenty zebrałam w cykl pt.:

7 INSPIRACJI PIOTRA BUCKIEGO

kobieta i mężczyzna

  1. Prezentacje TED

Prezentacje TED  mają za każdym razem do sprzedania jedną ideę, jeden pomysł. Ponadto wszystkie te idee muszą funkcjonować w ramach tzw. evidence-based science, a to oznacza, że mają oparcie nie na własnym doświadczeniu prezentera, ale poszerzone są o badania naukowe lub dowody. Te wszystkie prezentacje dają też dobry wgląd w cały przekrój technik z cyklu: jak dobrze skupiać uwagę, jak utrzymać uwagę, jak dobrze używać storytellingu, jak nie bać się emocji w prezentacji, jak w prosty sposób wyjaśnić skomplikowane mechanizmy naukowe.

Neuronaukowcy, fizycy, astronomowie, których m.in. można posłuchać w ramach TED, prezentują swoje idee w sposób, który szanuje widza; kierują się empatią poznawczą. Biorą pod uwagę, że druga osoba może czegoś nie rozumieć. I ta pokora wobec widza, wobec sposobu przetwarzania przez niego informacji jest piękna.

  1. Literatura & Kultura

… czyli bądź ciekawy i nie szukaj najprostszych rozwiązań, czytaj i remiksuj.

Jeśli ktoś znajdzie w książce świetne pierwsze zdanie, to dlaczego go nie wykorzystać? Ja znalazłem akurat w Annie Kareninie: „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”. Jeżeli ktoś znajdzie świetny cytat – nawet w najgłupszym filmie – dlaczego go nie wykorzystać?

Ostatnio w „głupim” filmie o zombie usłyszałem „nie płacę ci za to, żeby myśleć. Płacę ci za to, żeby wiedzieć”. I ja już dziś wiem, że go kiedyś wykorzystam w swojej prezentacji, bo zgadzam się, że ważniejsza niż opinia i szybkie myślenie jest wiedza.

Jeśli ktoś chce przygotować prezentację, niech nie boi się nawet z „Harrego Pottera” czy „Najlepiej w życiu ma twój kot”. Listów Szymborskiej wynotowywać cytaty, które pozwolą mu coś pokazać. Cytat może być nawet bardzo odległy od naszej dziedziny, ale może dobrze wyjaśniać. Rolą prezentera jest przecież nie tylko sprzedawać, ale wyjaśniać, ułatwiać zrozumienie tej części świata, którą reprezentuje.

Im bardziej uniwersalny cytat, tym więcej osób go zrozumie.

  1. Publikacje naukowe

Należy być na bieżąco z dziedziną, w którą wpisuje się nasza prezentacja. Chodzi o ciągłe poszerzanie swojego zasobu, bycie na bieżąco z nauką.

  1. Ludzie, z którymi pracuję

Bardzo często zapamiętuję ze szkoleń piękne wstępy, piękne studia przypadków. Ostatnio na przykład pracowałem z panią prawniczką, która będzie szkoliła biegłych sądowych. I stamtąd zapamiętałem wiele pięknych sposobów, w jaki opisywała rzeczywistość.

Moje szkolenia są tak dobre, jak ich uczestnicy. Jestem obserwatorem, moderatorem, który daje impuls do tego, żeby coś zmieniać.

Bardzo natomiast nie lubię takiego modelu edukowania, gdy ktoś wychodzi na scenę i przez 45 minut mówi, jaki jest świetny, omawia swoje świetne studia przypadków i mówi: „Ty też tak możesz!” Co jest wierutnym kłamstwem, bo każdy jest inny. I oczywiście, że coś może. Tyle, że takie wystąpienie jest niczym innym niż podaniem bomby energetycznej. Ci ludzie są charyzmatyczni, na pewno fantastyczni, mają świetne historie, ale nie mówią narzędziowo  – czyli co zadziałało. Wiadomo, że zadziałało, ale nie wiadomo co.

Ja wolę się dowiedzieć, co zadziałało i przekazywać to ludziom. Nie chodzi przecież o to, żeby ludzie zapamiętali, że ja jestem super, wolę żeby popracowali i zmienili coś w sobie.

  1. Media

Proponuję trochę inne spojrzenie na media społecznościowe – jako nie na miejsce, w którym się kłócimy i naparzamy, ale jako na przestrzeń do obserwacji, sprawdzania, szukania przypadków do analiz.

Jeśli ktoś na przykład staje się moim studium przypadku – to nie znaczy, że go potępiam. Interesuje mnie raczej, w jaki sposób przedstawia swoje poglądy i jakie może być wyjaśnienie takiego a nie innego zachowania. Chodzi mi więc o selektywną percepcję, a więc wyszukiwanie w mediach zjawisk, które są dla nas ważne. Ja pracuję w obszarze komunikacji, motywacji i błędów poznawczych. Dlatego takich rzeczy szukam na Facebooku.

  1. „znaczenie przed szczegółami”

Metaidea „znaczenie przed szczegółami” – to cytat z książki „Brain rules” J. Mediny. Czyli najpierw mózg musi sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego to jest dla mnie ważne, dlaczego mam tego słuchać, dlaczego mam to dalej przetwarzać. A dopiero później mogę skupić się na szczegółach. Innymi słowy: najpierw ogólne znaczenie dla mózgu, a dopiero potem szczegóły.

Mózg nie może przywiązywać uwagi do wielu rzeczy na raz. Dlatego szybko decyduje, co jest ważne a co nie. Nie potrafi też dostrzec szczegółów, zanim nie widzi ogółu. Dlatego prezentacje trzeba rozpoczynać od wstępu, w którym zaznaczymy: dlaczego warto nas słuchać, jakie są korzyści dla słuchacza, a nie od np. agendy.

Rozpoczynanie od ogółu jest ważne, ale ważne jest również rozpoczęcie od czegoś, czego ludzie nie wiedzą, co ich zaskoczy, a nie od truizmu czy wkoło powielanego studium przypadku.

  1. pochodzić

Pomysły na prezentacje, na wstępy czy inne części wystąpienia  przychodzą mi zwykle do głowy, kiedy ćwiczę lub… chodzę. Przy biurku tworzę schemat prezentacji. A dopiero jak idę na nordic walking lub pobiegać jest nagle: o! wow!, łączą mi się synapsy. I to też udowadnia wspomniany już profesor Medina, my jako ludzie wyewoluowaliśmy najlepiej do chodzenia. Mamy idealny układ kostny do chodzenia i do biegania w  wyprostowanej pozycji. To oczywiście duże uproszczenie – jednak faktem jest, że badania ewolucjonistów dowodzą, iż nasz mózg rozwijał się najlepiej, kiedy chodziliśmy.

Dlatego warto czasem przeprowadzić kreatywne spotkanie w zespole, albo samemu ze sobą – właśnie chodząc.

Po prostu się przejść.

Warto wtedy mieć przy sobie telefon, żeby nagrać notatkę głosową. Pomysły przychodzą wówczas nieoczekiwanie – dobrze to obrazuje model z amerykańskich filmów, kiedy to pisarz czy detektyw będąc w ruchu, wyciąga dyktafon i nagrywa swoje obserwacje, pomysły.

Piotrze, dziękuję za rozmowę, której podsumowanie może być tylko jedno:

Chodzić, łączyć!

Beata Leszczyńska, autorka bloga SERCE SŁOWA

Odwiedź profil SERCE SŁOWA na Facebooku.

kobieta robi notatki