Kopiuj, łącz i przerabiaj. Ucz się wystąpień publicznych od najlepszych

Skup na sobie uwagę odbiorców. Zbuduj relację ze swoją widownią. Nie stresuj się. Wykorzystaj pozawerbalne techniki wywierania wpływu. Takie rady dotyczące wystąpień publicznych można znaleźć wszędzie. Są słuszne i zupełnie nieskuteczne. Równie dobrze można poradzić osobie, która dopiero zaczyna pływać i panicznie boi się wody, żeby się nie stresowała i płynnymi ruchami zagarniała wodę, płynąc stylem klasycznym. Słusznie i zupełnie nieskutecznie.

O wiele lepiej byłoby powiedzieć – ucz się od najlepszych. Szukaj inspiracji, a potem… naśladuj. Tak uczy się nasz mózg. Potwierdzają to badania, potwierdza to historia wielu mistrzów malarstwa i wynalazców oraz… literatów. Hunter S. Thompson przepisał całego Wielkiego Gatsby’ego tylko po to, by poczuć, jak to jest pisać wielką powieść. Wielcy malarze spędzali swoje pierwsze twórcze lata na mozolnym kopiowaniu innych dzieł mistrzów. To samo podejście można zastosować w komunikacji. Szukać inspiracji, analizować i tworzyć własne prezentacje.

Kreatywność to nie wymyślanie czegoś z niczego. To twórcze kopiowanie, przetwarzanie i łączenie. Żeby ci to ułatwić, proponuję serię postów, w których będę analizował wystąpienia. Te kultowe i mniej znane. Wystąpienia polityków, filmowych bohaterów i… naukowców. Każdorazowo będzie to krótki fragment, który realizuje ważne wskazanie dotyczące komunikacji. Na początek tu i teraz, czyli sposoby na kontekstowe budowanie relacji ze słuchaczami.

Dlaczego to ważne? Bo miejsce i czas są dla ludzi łatwe do zmapowania (zrozumienia). Jeśli dodamy jeszcze do tego element storytellingu, to mamy świetny sposób na rozpoczęcie komunikacji. Wie o tym bohater filmu We are Marshall. Rozpoczyna swoje przemówienie tak:

For those of you who may not know, this is the final resting place for six members of the 1970 Thundering Herd. The plane crash that took their lives was so severe, so absolute, that their bodies were unable to be identified. So they were buried here. Together.

Te słowa padają w konkretnym – naznaczonym ważną dla słuchaczy tragedią – miejscu. Sam wstęp niesie silny ładunek emocjonalny. I dobrze, bo akurat emocje (szczególnie takie, z którymi się możemy identyfikować) doskonale kierunkują uwagę. Dalej jest równie dobrze:

Six players. Six teammates. Six Sons of Marshall. This is our past, gentlemen. This is where we have been. This is how we got here. This is who we are.

Celowe powtórzenia dają rytm. Określenie ról społecznych dodaje wagi bohaterom tej retrospekcji. Po tym przychodzi mój ulubiony moment. Wolta, kontrast i zdradzenie tajemnicy:

Today, I want to talk about our opponent this afternoon. They’re bigger, faster, stronger, more experienced and on paper, they’re just better. And they know it too. But I want to tell you something that they don’t know. They don’t know your heart. I do. I’ve seen it. You have shown it to me. You have shown this coaching staff, your teammates. You have shown yourselves just exactly who you are in here.

Przeciwnik jest silniejszy, wie o tym, ale… nie wie jednego. I to jest ten sekret, który jednoczy przemawiającego ze słuchaczami. Na dodatek ten sekret jest oczywiście pięknie przemyconym komplementem, który ma motywować do działania. Dalej komplement zamienia się w konkretne wezwanie do działania.

When you take that field today, you’ve got to lay that heart on the line, men. From the souls of your feet, with every ounce of blood you’ve got in your body, lay it on the line until the final whistle blows. And if you do that, if you do that, we cannot lose. We may be behind on the scoreboard at the end of the game but if you play like that we cannot be defeated. Now we came here today to remember six young men and sixty-nine others who will not be on the field with you today, but they will be watching. You can bet your ass that they’ll be gritting their teeth with every snap of that football. You understand me? How you play today, from this moment on is how you will be remembered. This is your opportunity to rise from these ashes and grab glory. We are… Marshall.

Na koniec przypomnienie tożsamości w krótkich żołnierskich słowach i voila – dobre przemówienie motywacyjne, którego nie powstydziłby się szef przed ważnym dla działu wydarzeniem. Jasne – powiecie mi, że to zbyt amerykańskie, zbyt idealistyczne i że w biznesie nie da się tego zastosować. Jeden do jednego – na pewno nie, ale warto wykorzystać takie elementy jak:

  • jedność czasu i miejsca – 22 lata temu na tej sali pisałem maturę z języka polskiego. Cztery lata temu, gdy z kolegami z działu zaczynaliśmy pracę w tym biurze… itd.,
  • emocjonalnie naładowany storytelling – bo emocje warunkują uwagę i wzmacniają zapamiętywanie. A historie to fakty z duszą, a nie brednie. Można więc poważne biznesowe fakty ubrać w coś bardziej atrakcyjnego niż plik Excela,
  • nieoczekiwany zwrot i kontrast – tak było, tak jest. Przeciwnik wie to, ale nie wie tego. Kontrasty też skupiają uwagę i pozwalają mózgowi lepiej przyswajać. Każda dobra strukturalizowana informacja jest lepsza niż tylko i wyłącznie podana informacja. Tak działa mózg – potwierdza to choćby Medina w książce Brain Rules.

Zadanie dla Ciebie – przygotuj swoją wersję wstępu lub całego wystąpienia bazującego na tych wskazówkach i na analizowanym studium przypadku. Powodzenia! I koniecznie w komentarzu podpowiedz jakie inne ważne przemówienia chcesz bym przeanalizował!

Fragment filmu z przemówieniem znajdziesz tutaj:

***

Jakie są cechy dobrych mówców, dobre praktyki, sztuczki prezenterów i… często popełniane błędy? Jak działa mózg odbiorcy i dlaczego tak ważne jest pierwsze zdanie, które wypowiesz na scenie? Jak mówić, żeby Cię słuchano, i co mówić, żeby osiągnąć cel, który sobie założyłeś? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań dotyczących wystąpień publicznych znajdziesz na fiszkach z serii BUCKIACADEMY:

40BaWP_model_3D_RGB_L_layered_20160419