Z wizytą u sąsiadów – Zielone Świątki w Niemczech

Zielone Świątki
Zielone Świątki

Dziś za naszą zachodnią granicą dzień wolny. To drugi dzień chrześcijańskich świąt Zesłania Ducha Świętego, inaczej Pięćdziesiątnicy (obchodzonej po raz pierwszy 50 dni po Zmartwychwstaniu Chrystusa). Potocznie mówimy na te święta Zielone Świątki, a ich niemiecka nazwa to Pfingsten. Jest to święto ruchome i przypada 49 dni po Niedzieli Wielkanocnej. Muszę przyznać, że zawsze zazdrościłam Niemcom tego dodatkowego wolnego poniedziałku, tej „drugiej Wielkanocy”. Choć miałam to szczęście, że podczas studiów w Niemczech ten wolny poniedziałek kilka razy objął i mnie… 😉

Zielone Świątki – gdzie są wolne?

Może nie o tym wiecie, ale w Polsce poniedziałek ten też kiedyś był dniem wolnym od pracy, a zmieniło się to w 1951 roku. Dziś świętujemy tylko w niedzielę (dlatego właśnie – gdyby kogoś to zdziwiło – zamknięte były wczoraj galerie handlowe), a wolnym poniedziałkiem cieszą się m.in. Austriacy, Belgowie, Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Hiszpanie (choć tylko lokalnie), Szwajcarzy (też nie we wszystkich jej częściach), Norwegowie, Węgrzy czy Duńczycy. Jednak nad tym, czy Zielone Świątki powinny być wolne, w wielu krajach co jakiś czas toczą się dyskusje, więc na wszelki wypadek, jeśli się tam akurat wybieracie, to zawsze warto wcześniej to sprawdzić. 🙂

Zielone Świątki w Niemczech

Ale piszę dziś o tym święcie z dwóch powodów – po pierwsze dlatego, że ci z Was, którzy uczą się języka niemieckiego, mogą potrzebować kilku słów związanych z Zielonymi Świątkami (lekcje z tzw. Landeskunde), a po drugie – z dniem tym związane jest pewne zjawisko dotyczące języków obcych! A więc, jeśli chodzi o punkt pierwszy, to na pewno warto zapamiętać takie słówka jak: Zielone Świątki (Pfingsten), Zesłanie Ducha Świętego (die Entsendung des Heiligen Geistes), apostołowie (die Apostel), Zmartwychwstanie Chrystusa (die Auferstehung Jesu Christi). To jeśli chodzi o aspekt religijny. Ale można zapamiętać też kilka słów dotyczących zwyczajów związanych z tymi świętami (Pfingstbräuche), choć często są to zwyczaje nie tyle zielonoświątkowe, co po prostu majowe, wiosenne. I tak: strojenie brzózek (die Birken) girlandami z liści (die aus Laub geflochtenen Girlanden) to zwyczaj praktykowany zwłaszcza w Dolnej Saksonii i nazywany sadzeniem drzewka zielonoświątkowego (das Pfingstbaumpflanzen). W Meklemburgii często właśnie w Zielone Świątki po raz pierwszy wyprowadza się bydło (das Vieh) na pastwisko (die Weide), przy czym najsilniejsze zwierzę przystrajane jest kwiatami, słomą i wstążkami (wird mit Blumen, Stroh und Bändern geschmückt), a zwyczaj ten nazywany jest tam die Pfingstochse. Ale zwyczaje mocno różnią się w tym przypadku w zależności od regionu, więc jeśli interesuje Was jakaś konkretna część Niemiec, to musicie poszukać sami. Tutaj możecie znaleźć więcej informacji.

Zielone Świątki i… języki obce!

A teraz druga sprawa, o której wspomniałam. Według przekazów biblijnych na apostołów, którzy w dniu Pięćdziesiątnicy zebrali się w wieczerniku, zstąpił Duch Święty i sprawił, że apostołowie zaczęli przemawiać w wielu językach. Zjawisko to zwane jest ksenolalią. W przypadku apostołów chodziło o symboliczne przełamanie barier między ludźmi i zjednoczenie się. Natomiast jeśli chodzi o samą ksenolalię, to jest to zjawisko mówienia językami istniejącymi, ale nieznanymi mówiącemu. Wokół tego tematu – jako że jest to zjawisko z pogranicza psychologii i wiary – wciąż toczą się spory naukowców, było ono też przedmiotem wielu badań. Jeśli Was to zainteresowało, to więcej dowiecie się tutaj.

A wracając do wolnego dnia – głowa do góry, już wkrótce kolejny długi weekend! 🙂