Kamperem po Norwegii – na dziko w 2 tygodnie

Kamperem po Norwegii

Od kilku lat podróżowanie kamperem to nasz rodzinny sposób na wakacyjny wypoczynek. Ponieważ cenimy sobie możliwość nocowania na dziko, wśród przyrody, to właśnie Skandynawia jest naszym ulubionym kierunkiem podróży. I choć Szwecja zdobyła nasze serca i bardzo lubimy wypoczynek nad jej wodami (czy to nad morzem, czy to nad jeziorami), to w w tym roku postawiliśmy na Norwegię. I nie zawiedliśmy się. O ile krajobrazy Szwecji opisałabym jako piękne i kojące, o tyle przyroda Norwegii rzuca na kolana i pozbawia mowy 🤩. Z tego wpisu dowiecie się, jak wyglądało nasze podróżowanie kamperem po Norwegii. Mieliśmy do dyspozycji 15 dni (druga połowa lipca), przejechaliśmy dokładnie 3333 km – bez zawijania na kempingi. Znajdziecie tu zatem propozycję trasy na dwa tygodnie oraz opisy najważniejszych atrakcji i garść praktycznych porad.

Kamperem po Norwegii – dlaczego warto

To, czy podróżowanie kamperem, to Wasza bajka, musicie odkryć sami 😉. Dlatego podam Wam argumenty nie tyle za kamperem, co za wyborem Norwegii jako destynacji. Dlaczego warto pojechać do Norwegii właśnie kamperem?

⭐ Spanie na dziko jest legalne, co ma niepodważalne zalety – daje pełną swobodę podróżowania, umożliwia postoje w absolutnie cudownych i dzikich miejscach oraz odejmuje koszty noclegów na kempingach.

⭐⭐ Kamper pozwala na wyżywienie we własnym zakresie, a to w przypadku Norwegii znacznie redukuje koszty podróży.

⭐⭐⭐ Norwegia jest świetnie przygotowana “pod” kampery. To prawdziwy raj dla kamperów i przyczep. Na trasach znajdziecie mnóstwo miejsc postojowych (czy nawet noclegowych) dostosowanych do gabarytów i potrzeb kampera. System tzw. serwisów jest również dobrze rozwinięty i – co do zasady –bezpłatny. Drogi są w świetnym stanie, co wpływa pozytywnie na komfort jazdy.

Kamperem po Norwegii – co ogarnąć przed wyjazdem

Jeśli nie macie doświadczenia w podróżowaniu kamperem i miałby być to Wasz pierwszy raz, to koniecznie poczytajcie wcześniej o praktycznych stronach wypożyczenia kampera: jaki kamper wybrać, jak się go prowadzi, jak obsługuje (elektryczność, woda i nieczystości) itd. Ja, żeby nie przedłużać tego wpisu, skupię się na tych aspektach, które są wyjątkowe dla podróży kamperem po Norwegii.

Rezerwacja promu

Gdy macie już zarezerwowany kamper (znacie jego numery rejestracyjne), to pierwsze co warto zrobić, to ustalić trasę dojazdu. Dlaczego? Bo choć do Norwegii można dostać się na wiele sposób, jednak każdy z nich wymaga przeprawy promem. Z Polski są możliwe dwie przeprawy promowe (w obu przypadkach dopływamy do Szwecji): Gdynia-Karskrona albo Świnoujście-Trelleborg. Bezpośrednio do Norwegii można popłynąć z Niemiec lub z Danii. Ponieważ my mieszkamy w Gdańsku, zdecydowaliśmy się na wypłynięcie z Gdyni. Jeśli macie możliwość lekkiej zmiany terminu wypożyczenia kampera (o jeden-dwa dni), to warto przyjrzeć się cennikom i trochę pomanewrować datami. Przesunięcie o jeden dzień wyjazdu lub powrotu potrafi znacznie zmienić koszt przeprawy promowej.

Rejestracja w systemie Epass24

To kolejny krok, który należy zrobić po wypożyczeniu kampera. Jadąc kamperem do Norwegii, należy pamiętać, że niektóre odcinki dróg, przejazdy przez tunele i mosty oraz wszystkie przeprawy promowe są płatne. Uiszczenie opłaty na miejscu nie jest możliwe (za wyjątkiem niektórych promów), dlatego trzeba przed wyjazdem założyć konto, zgłosić numery rejestracyjne auta i opcjonalnie podpiąć kartę płatniczą w elektronicznym systemie pobierania opłat drogowych i promowych: dla cudzoziemców operator autopass.no sugeruje rejestrację w systemie https://www.epass24.com/pl/.

Dodając kamper (numery rejestracyjne) do swojego konta, można wybrać opcję auta wypożyczanego i ściśle określić, w jakim przedziale czasu będziemy poruszać się nim po Norwegii i Szwecji (tak, tutaj też zdarzają się opłaty drogowe). Dzięki temu będziemy mieć pewność, że nie będziemy płacić za przejazdy kolejnych najemców podróżujących tym samym kamperem w innym terminie po Skandynawii.

Przezorne pakowanie

Norwegia jest droga, dlatego warto spakować się z głową. To nie Chorwacja czy Włochy, gdzie – jeśli zapomnimy np. szamponu czy makaronu – bez specjalnego zastanowienia kupimy je w najbliższym sklepie. Tu taki brak zapobiegliwości może nas sporo kosztować. Jedzenie w lokalach to również spory wydatek (przykładowo pizza Margherita kosztuje około 100 zł). Na spokojnie przemyślcie sobie zatem Wasze menu na każdy dzień i zróbcie kompleksowe zakupy. Kamper ma z reguły spory luk bagażowy, więc pomieści naprawdę duże zapasy.

Instalacja aplikacji do wyszukiwania miejsc na spanie/postój

Aby nie mieć kłopotu z szukaniem noclegów czy tzw. serwisów, przed wyjazdem warto zainstalować aplikację park4night. Tę apkę tworzą użytkownicy “na bieżąco”, dzięki czemu ma się dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji. Wprawdzie do tej pory w wyborze miejsca na nocowanie zdawaliśmy się na los i było ok, ale tym razem chcieliśmy mieć plan B. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. 80% naszych przystanków i 100% miejsc na nocleg oraz tzw. serwisów wyszukaliśmy w tej aplikacji. Szczególnie lokalizacje serwisów były pomocne – bez tej aplikacji w niektórych rejonach Norwegii (Szwecji zresztą też) mielibyśmy kłopot. Apka jest bezpłatna, a za niewielką opłatą można korzystać z trybu offline. My ściągnęliśmy sobie mapy wcześniej (jeszcze w Polsce) i potem w Norwegii bardzo nam się to przydało. Nie ma póki co polskiej wersji aplikacji, ale jest 6 innych języków do wyboru.

Język norweski – czy trzeba znać?

Powiem tak: jadąc do Norwegii w celach turystycznych, wystarczy znajomość angielskiego. W tym języku porozumiecie się zarówno z Norwegami (i to również tymi w podeszłym wieku), jak i z innymi turystami. Jednak warto nauczyć się kilku podstawowych zwrotów, takich jak Cześć! czy Dziękuję! Do tego wystarczą Rozmówki2w1, ale jeśli język norweski skradnie Wasze serca, to pamiętajcie, że mamy w naszej ofercie FISZKI do tego języka (Starter oraz Słownictwo 1 i Słownictwo 2).

Kamperem po Norwegii – ciekawe trasy

Gdy jechaliśmy do Norwegii, nie mieliśmy dokładnie zaplanowanej trasy. Wiedzieliśmy, że chcemy zobaczyć fiordy i pobyć wśród dzikiej norweskiej przyrody 😄. Z pomocą przyszedł nam norweski system Narodowych Tras Turystycznych (nasjonale turistveger). To 18 wyselekcjonowanych dróg, które są alternatywą dla głównych arterii. Mają one walor przede wszystkim krajobrazowy – prowadzą przez najpiękniejsze tereny, jakie Norwegia ma do zaoferowania turystom. Oznaczone są one takim brązowym znakiem:

Wiele z tych dróg zlokalizowanych jest w środkowej Norwegii i to właśnie one wytyczyły naszą rutę. My podczas naszego pobytu przejechaliśmy, czy może raczej “zwiedziliśmy”, sześć narodowych dróg turystycznych. Finalnie uznaliśmy, że był to plan idealny na 10 dni (odejmując 4 dni na dojazd i powrót). Z jednej strony zobaczyliśmy większość atrakcji tego terenu, z drugiej – mieliśmy czas na dłuższe postoje, spacery, a nawet plażowanie i kąpanie się w fiordach. Ze względu na pogodę pojechaliśmy najpierw na północ do Drogi Atlantyckiej. Następnie przez Sognefjorden i góry zjechaliśmy w dół do Bergen, a potem przez Hardangerfjord i przepiękny płaskowyż Hardangervidda do Oslo.

Podczas podróżowania kamperem po Norwegii (i po Szwecji również) pamiętajcie, by przestrzegać zalecanych ograniczeń prędkości. Prawo jest restrykcyjne, a mandaty wysokie. Prawdę mówiąc, nie jest to trudne, ponieważ kamper sam w sobie nie sprzyja szybkiej jeździe, a widoki za oknem powodują, że podróżuje się niespiesznie, z częstymi przystankami na “skosztowanie” lokalnej przyrody.

Droga Atlantycka (nr 64)

Droga Atlantycka jest tak znana, że postanowiliśmy nadłożyć drogi, żeby do niej dojechać (znajduje się 50 km na północ od miejsca, gdzie zaczyna się – lub kończy – Droga Trolli). Ma ona 8 km długości i wiedzie brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Powstała, by połączyć lokalne wyspy i znajdujące się na nich wsie. Ze względu na spektakularne rozwiązania techniczne została wybrana konstrukcją ubiegłego stulecia (w Norwegii). Wybierając się na tę trasę, warto wziąć pod uwagę, że w godzinach szczytu miejsca postojowe po drodze są zapełnione po brzegi.

  • Droga Atlantycka

Trollstigen – Geiranger (nr 63)

Po Drodze Atlantyckiej od razu zjechaliśmy na południe do drogi nr 63. Ma ona nieco ponad 100 km długości. Rozpoczyna się słynną Drogą Trolli (po norwesku Trollstigen, czyli “Drabina Trolli”) i prowadzi aż do miejscowości Geiranger położonej nad Geirangerfjorden. Jadąc od północy na południe, już na początku trzeba wspiąć się na górę i to jest bardzo emocjonujący moment trasy. Pokonanie sławnych “agrafek” to niezapomniane przeżycie, w szczególności dla kierowcy kampera (nachylenie drogi wynosi średnio 10%). Na górze znajduje się duży parking i taras widokowy, z którego już na spokojnie można obejrzeć trasę swojego przejazdu i zmagania kolejnych podróżnych. Uff – było warto 😄.

Kamperem po Norwegii Droga Trolli
Droga Trolli

Droga Trolli nie kończy się na górze z widokiem na serpentyny. Wiedzie w dół doliną do miejscowości Sylte nad brzegiem Stolfjorden. Nam akurat na tym kawałku trasy wypadł nocleg, więc na noc zatrzymaliśmy się na parkingu przy przepięknych wodospadach. Droga nr 63 wiedzie dalej przez fiord (trzeba przeprawić się promem) do kolejnej – najsłynniejszej chyba – atrakcji Norwegii, czyli fiordu Geiranger. Podziwianie fiordu połączone jest ze zjazdem serpentynami w dół. Dla kierowcy to naprawdę spore wyzwanie – według nas nawet większe niż podjazd pod górę. Ale znowu było warto – widoki zapierają dech w piersi. Na platformę widokową, która jest na początku serpentyn, niestety nie dotarliśmy, ponieważ nie było miejsca na zaparkowanie kampera. Natomiast już nad miejscowością Gerianger jest taras widokowy z dużym parkingiem. Tam udało nam się zaparkować i nawet wypić kawę (parzoną w kamperze oczywiście) z widokiem na najpiękniejszy fiord Norwegii.

Kamperem po Norwegii Geirangerfjord
widok na miejscowość Geiranger i fiord

Geiranger – jezioro Lanvatnet (nr 63)

Trasa nr 63 nie kończy się również w miejscowości Geiranger. Tuż za Geiranger pnie się w górę (znowu serpentyny) i prowadzi w góry, gdzie krajobraz nagle zmienia się diametralnie. Na początku jest jeszcze zielono, ale za chwilę jesteśmy w wysokich górach ze śniegiem. W połowie drogi czekają nas jeszcze jedne serpentyny i naprawdę trzeba być uważnym (my przy mijaniu z kamperem z naprzeciwka prawie oberwaliśmy lusterko, na szczęście skończyło się na stłuczonej lampce). Przy końcu jeziora Langvatnet dojeżdża się do rozjazdu, czyli trasy nr 15 (trzecie zdjęcie na slajdzie). My zdecydowaliśmy się pojechać do Strynu (po lewej stronie widać mały czarny punkt, to wjazd do tunelu prowadzącego na tę drogę), aby od zachodu dotrzeć do kolejnej Narodowej Drogi Turystycznej – Old Strynefjell Mountain Road.

  • kamperem po Norwegii - widoki

The Old Strynefjell Mountain Road (nr 258)

Jak sama nazwa wskazuje to stara górska droga. Została zbudowana jeszcze w XIX wieku, siłą rąk ludzi i zwierząt. Nie jest długa, ma zaledwie 75 kilometrów, ale jest oszałamiająco piękna i… zadziwiająco pusta. Prowadzi wysoko w góry (najwyższy punkt na trasie wznosi się na wysokości 1139 metrów). Ponieważ wjechaliśmy na nią późnym popołudniem, zdecydowaliśmy się na nocleg w połowie trasy, na przełęczy (drugie zdjęcie pokazuje widok z okna). Miejsc do nocowania jest na tej trasie wyjątkowo dużo.

  • Kamperem po Norwegii - droga nr 258
  • Norwegia kamperem

Tuż za przełęczą czekał na nas zdecydowanie zimowy krajobraz, który wraz ze spadkiem wysokości stawał się coraz bardziej zielony. Droga nr 258 kończy się w miejscowości Grotli. Tam wjechaliśmy na drogę nr 15, aby dojechać do miejscowości Lom i od tej strony wjechać na kolejną Narodową Drogę Turystyczną – drogę nr 55.

  • The Old Strynefjell Mountain Road

The Sognefjellet Mountain Road (nr 55)

Droga nr 55 jest długa – na mapie prowadzi aż do Vadheim. Jednak jako Narodowa Droga Turystyczna oznaczony jest tylko odcinek od Lom do Gaupne (108 km). My przejechaliśmy całą droge nr 55 i uważamy, że warto dojechać do samego jej końca. Ale od początku. Odcinek Lom – Luster to najwyższa i najbardziej imponująca przeprawa górska w Norwegii. Wspinamy się na wysokość 1434 metry nad poziom morza 😮. Mniej więcej na tej wysokości znajduje się schronisko ze sporym parkingiem. Można się zatrzymać i wyjść na ma mały trekking, by przyjrzeć się połyskującym w dali lodowcom.

  • kamperem po Norwegii - lodowce

Następnie droga prowadzi w dół do słynnego Sognefjorden (a właściwie jego odnogi Lustrafjorden) i aż do Gaupne wiedzie wzdłuż jego brzegu. Również i tutaj bez problemu znaleźliśmy miejsce na nocleg na poboczu – z widokiem na fiord oczywiście.

Lustrafjorden

Gaupne – Lavik (nr 55)

W Gaupne kończy się Narodowa Droga Turystyczna. Można stąd pojechać na północ do lodowców. My, tak jak wspomniałam, pojechaliśmy dalej trasą 55 – z małymi wyjątkami prowadzi ona samym brzegiem Sognefjorden. Pogoda była słoneczna, dzięki czemu kolor wody miał piękny turkusowy kolor. Krajobraz momentami do złudzenia przypominał nam… Chorwację. Woda swoim kolorem zachęcała do kąpieli, niestety miała 11 stopni 😮.

Po drodze jest jedna przeprawa promowa (Hella – Dragsvik). Jeśli chodzi o miejscowości, to warto zatrzymać się w Balestrand (minikurort z pięknym, starym hotelem i uroczym kościółkiem). Ponieważ naszym kolejnym celem było Bergen, dojechaliśmy aż do miejscowości Lavik, by tam przeprawić się promem na drugą stronę Sognefjorden. Jeszcze przed promem, nad fiordem, zrobiliśmy kilkugodzinny postój na plażowanie i szybkie kąpiele (tu, bliżej morza, dało radę na krótko wejść do fiordu). Podsumowując – trasa grzechu warta, szczególnie przy słonecznej pogodzie.

Kamperem po Norwegii - Sognefjorden

Kamperem po Norwegii – Bergen

O Bergen z pewnością słyszał każdy, kto myślał o zwiedzaniu Norwegii. Rzeczywiście miasto jest urocze, ale pełne turystów, przez co nie jest łatwo zaparkować kamperem w ścisłym centrum. Dlatego warto mieć ze sobą rowery. My zostawiliśmy kamper półtora kilometra od centrum na parkingu przed marketem i Bergen zwiedzaliśmy już na dwóch kółkach. Ograniczyliśmy się do atrakcji dostępnych z zewnątrz – nam zwiedzenie miasta zajęło półtorej godziny.

Hardanger (nr 576 i nr 13)

W drodze z Bergen do Oslo postanowiliśmy zobaczyć fiord Hardanger, zaliczany do najpiękniejszych fiordów Norwegii. Przy planowaniu trasy również bazowaliśmy na Narodowej Drodze Turystycznej. Ta akurat jest dość długa, nieco zawiła i wymaga dwóch przepraw promem, więc lekko ją zmodyfikowaliśmy pod nasze potrzeby.

Oficjalnie drogę rozpoczyna atrakcja w postaci wodospadu Steinsdalsfossen. Przy wodospadzie znajduje się duży parking, na którym można zostać na noc. To był również nasz punkt startowy, z którego udaliśmy się na północny zachód, wzdłuż północnego brzegu fiordu, do miejscowości Kvanndal. Tam przeprawiliśmy się promem do Utne. Następnie przejechaliśmy południowym brzegiem Hardangerfjorden – tak jak prowadzi Narodowa Droga Turystyczna. Następnie zjechaliśmy przez tunele do Oddy, by tam “dobić” do kolejnego jej odcinka, drogi nr 13, która wiedzie wzdłuż brzegów Sørfjorden. Warto może wspomnieć, że tunele są w Norwegii na porządku dziennym. Są ich setki i potrafią być długie (4-5 kilometrów z czasem już nie robiło na nas wrażenia). Ale w drodze do Oddy wjechaliśmy w ponad 11-kilometrowy tunel, w którym było… rondo 😮.

rondo w tunelu
rondo w tunelu

Odcinek trasy wiodący drogą nr 13 podobał się nam najbardziej – droga prowadzi przez malownicze sady czereśniowe i jabłoniowe. Dodatkową atrakcję stanowiły… toalety. Tak, wiem, brzmi dziwnie. Ale to projekt publiczny – wzdłuż tej trasy powstają budynki toalet, które są ciekawe pod względem architektonicznym. Oto przykład:

Kamperem po Norwegii - trasa nr 13
Droga nr 13

Narodowa Droga Turystyczna kończy się w Kinnsarvik. My dojechaliśmy do końca drogi nr 13, by dotrzeć do kolejnej Atrakcji, czyli wjechać na drogę nr 7.

Hardangervidda (nr 7)

To przepiękna droga, która prowadzi przez największy płaskowyż Europy (Hardangervidda) i łączy miejscowości Eidfjord i Haugastøl. Początek tej drogi wiedzie tunelami, w których serpentynami (!) wspinamy się coraz wyżej i wyżej, by dotrzeć do największej atrakcji tej trasy, czyli wodospadu Vøringsfossen. Przy wodospadzie jest ogromny parking, na którym można się przenocować. Wodospad i sceneria, która go otacza, robią ogromne wrażenie. Już dla samego wodospadu warto przejechać drogą nr 7.

Vøringsfossen
Vøringsfossen

Kamperem po Norwegii – Oslo

Z drogi nr 7 w Geilo odbiliśmy na Oslo. Podobnie jak Bergen, również i to miasto zwiedzaliśmy na rowerach. We wspomnianej aplikacji znaleźliśmy ulicę w centrum, gdzie za rozsądną kwotę można było zaparkować kamper. Zwiedziliśmy słynny Park Vigelnda, o którym pisaliśmy w tym artykule. Podjechaliśmy również pod operę (kształtem przypominjącą topniejący lodowiec) oraz inne znane budynki Oslo. Na taką wycieczkę warto zarezerwować 2-3 godziny.

Opera w Oslo
Opera w Oslo

Ponieważ pogoda była ciepła i słoneczna, zrealizowaliśmy marzenie naszych dzieci i ostatnie dwa dni spędziliśmy na plażowaniu i kąpaniu w okolicach Oslo. A później na prom i do domu. I tak zakończyła się nasza wyprawa kamperem po Norwegii.