Jarmark Dominikański – zabawne i ciekawe słówka

jarmark
jarmark

Wakacje trwają – my też poczuliśmy ten klimat i nie przemęczamy Was zbytnio artykułami na temat nauki języków, choć kilka fiszek dziennie zawsze dobrze byłoby przejrzeć 😉

Ostatnio upał dawał się wszystkim we znaki, więc wkuwanie słówek czy gramatyki właściwie nie wchodziło w grę, proponowaliśmy zatem „wakacyjne” podejście do nauki języka – książki w oryginale, seriale, piosenki, zakupy, a nawet… gotowanie!

Dziś chciałabym jeszcze raz nawiązać do zakupów, ale w trochę innym kontekście 🙂 Otóż właśnie kończy się w Gdańsku Jarmark Dominikański, który w tym roku na szczęście znowu trochę bardziej zwrócił się w kierunku rękodzieła i innych wyrobów własnych (także gastronomicznych), bo w poprzednich latach często bywał niestety w dużej części pchlim targiem i targowiskiem tandety… W tym roku jest znacznie lepiej, tak więc kto jeszcze nie był – polecam!

A skąd Jarmark Dominikański na fiszkowym blogu? Stąd, że jest to doskonała okazja do poznania kilku nowych słówek, których podczas codziennej nauki raczej nie spotkacie, a nawet jeśli tak, to pewnie natychmiast ulotnią się z Waszej pamięci, bo nieczęsto będziecie mieli okazję ich użyć. Ciekawi? To zaczynamy 🙂

Jarmark Dominikański – trochę o nazwie

Jako że skupiamy się na językach obcych, nie będę tutaj przywoływać genezy samego jarmarku ani pisać o braciach zakonnych 😉 Chodzi mi wyłącznie o słówko „jarmark”. Pochodzi ono z niemieckiego („der Jahrmarkt”), w którym to języku oznacza „targ odbywający się co roku” (przy okazji – „der Weihnachtsmarkt” oznacza „targ odbywający się w czasie świąt Bożego Narodzenia”, czyli po prostu „jarmark bożonarodzeniowy”). A jak brzmi słówko „jarmark” w innych językach?

angielski: a fair (np. an antiques fair – targ staroci, a book fair – targi książki)

francuski: la foire

hiszpański: la feria

włoski: la fiera

rosyjski: я́рмарка

Słówka te tłumaczymy też jako „targ” lub częściej: „targi” – w zależności od kontekstu.

Na jarmarku – słówka użyteczne

Oczywiście warto jest znać kilka słów i zwrotów, które ułatwią Wam poruszanie się po każdym zagranicznym jarmarku. Jeśli chodzi o zwroty związane z samymi zakupami, to znajdziecie je tutaj, natomiast do typowo „jarmarkowych” słówek należą:

a flea market – pchli targ

a stall – stoisko

handicraft – rękodzieło

jewellery – biżuteria

antiques – antyki

natural fabrics – naturalne tkaniny

textiles – wyroby tekstylne

local products – wyroby regionalne

hand-made – ręcznie robiony

genuine – oryginalny, prawdziwy, autentyczny

original – oryginalny, ciekawy, interesujący

to taste – próbować, kosztować, smakować

to gift-wrap – zapakować jako prezent

to haggle – targować się

a discount – rabat

Na jarmarku – słówka trochę mniej użyteczne 😉

A na koniec – wakacyjnie – słówka, które możecie zapamiętać dla zabawy (ale czasem także błysnąć nimi na egzaminie!), a które przypomniałam sobie w związku z ostatnim spacerze po jarmarku, a zwłaszcza po tej jego części, gdzie sprzedawane są starocie:

a candle stick – świecznik

a chandelier – żyrandol

a salt cellar – solniczka (zwykle prosicie przecież o sól, a nie o solniczkę, prawda?)

a pepper pot – pieprzniczka

a sugar bowl – cukierniczka

a tureen – waza do zupy

a ladle – chochla

a coffee grinder – młynek do kawy

a pepper mill – młynek do pieprzu

a pincer clip – żabka (do wieszania firanek)

a mortar – moździerz

a pestle – tłuczek (do moździerza)

a weight – odważnik

a fan – wachlarz

shoetrees – prawidła do butów

a bodice – gorset

a safety pin – zawleczka (z granatu ręcznego)

a holster – kabura

a horseshoe – podkowa

antlers – poroże (może ktoś z Was jest zapalonym myśliwym, który dekoruje w ten sposób ściany?)

a horn – róg myśliwski

a hubcap – kołpak (na koło w samochodzie)

a stamp album – klaser

I sami zobaczcie – nawet Jarmark Dominikański, zupełnie niezwiązany z nauką języków, może być okazją do poszerzenia wiedzy! Wiem, że być może nigdy w życiu nie użyjecie tych słówek. Ale zawsze warto poćwiczyć na nich pamięć! A może znacie je w innych językach? Podzielcie się z nami tą „wiedzą bezużyteczną”! Nigdy nic nie wiadomo…