Mówić po… poznańsku

kanapka

„Może zrób sobie klapsztulę”.
„Nie mieszaj tak mocno, bo zrobi się maźtyka”.
„Weź kwirlejkę i rozmieszaj ciasto”.

Te i kilka innych moich wypowiedzi wywołują najczęściej konsternację i śmiech mojej gdańskiej rodziny.
Jest takie stare powiedzenie – „wyrwiesz chłopa ze wsi, ale nie wyrwiesz wsi z chłopa”. Myślę, że podobnie może być z Poznaniem. Wyrwana, a raczej „wyjechana” stamtąd ponad 20 lat temu, wciąż czuję się poznanianką, wciąż z przyjemnością i dumą odwołuję się do swoich poznańskich korzeni.

Teraz pracuję w wydawnictwie wrażliwym na językowe bogactwo. Nic więc dziwnego, że moja znajomość „poznańskiego” została zauważona. I tak właśnie powstał pomysł na artykuł o poznańskiej gwarze.

„Inny język to inna wizja świata”

Nie jestem językoznawcą (a szkoda!), ani nawet filologiem (cóż zrobić…). Przy okazji tego artykułu bardzo przydałaby się taka pogłębiona wiedza o języku. Jestem natomiast „filofilem” – miłośnikiem języków, różnorodności i bogactwa kulturowego, jakie w sobie kryją. Zgadzam się z Mistrzem Fellinim, że „inny język to inna wizja świata”. Nawet jeżeli jest to tylko (aż!) gwara.

Wyrażenia gwarowe w mojej rodzinie obecne są na równi z czystą, literacką polszczyzną. Przeniknęły się znakomicie. Tak dobrze, że nie słyszałam, że niektóre słowa w rozmowach mojej poznańskiej rodziny i przyjaciół są gwarowe. Teraz – po ponad 20-tu latach mieszkania w Gdańsku – już słyszę 🙂  Więcej nawet! Po reakcji moich synów – poznaniacy z urodzenia, gdańszczanie od wczesnego dzieciństwa – widzę, że pewne słowa, których używam, są – delikatnie mówiąc – daleko poza ich aparatem pojęciowym. Że są niezrozumiałe i trochę śmieszne.

Czy Ciebie też to śmieszy?

Wspomniane na wstępie: maźtyka to gęsta masa, klapsztula to kanapka, a kwirlejka to małe ręczne mieszadełko na drewnianym trzonku.

Kolejne ciekawe i często używane jako ilustracja poznańskiej gwary to pyry, czyli ziemniaki oraz szneka z glancem, czyli drożdżówka (ciastko) z lukrem. Chyba najpopularniejsze, bo znane także poza Poznaniem. Jest jeszcze poruta – wstyd, tytka – papierowa torebka, kalafa – twarz lub nos, ryczka – mały stołek. A można tak długo, bo gwara poznańska jest językiem żywym, wciąż obecnym w codziennym życiu Poznaniaków. Ja sama wciąż mylę nazwy części chleba: kromkę, piętkę i skibkę. Piętka to w Poznaniu kromka, a kromka to – skibka.

„Język poznański” wieczne żywy

Gwara poznańska to język wciąż obecny i używany w Poznaniu.

Na stronach i forach dotyczących gwary poznańskiej znalazłam tłumaczenia tytułów filmów na „poznański”. Dla mnie ubaw po pachy 🙂 Dla nieznających gwary to też świetna lekcja „poznańskiego” 🙂

12 gniewnych ludzi12 nerwerwerów
American PieHamerykańska szneka
ArmageddonKoniec-Dymbiec
Chłopcy z ferajnySzczuny zez fyrtla
ChłopiBambry
CośWihajster
Diabeł ubiera się u PradyDiaboł łobleko się u Prady
Dirty dancingUnorane migane
Dom złyOciotana chata
Dziewczyna z sąsiedztwaMela zez okolic
Green Street HooligansPenery z Chwaliszewa
Harry Potter i kamień filozoficznyŻgajek w brylach i fifny kamlot
Hobbit tam i z powrotemKakalud w te i wew te…
Jackie Chan: pierwsze uderzenieJacol Chan: piyrsza fanga
Kawa i papierosyLura i ćmiki
Kobieta-KotPinda-kociamber
MaratończykLaufer
Nóż w wodzieHaj wew ślumpie
ObcyWarszawiok
Pociąg z forsąBana z bejmami
Policjanci z MiamiSzkieły zez Kiekrza
Prawdziwe kłamstwaAkuratne blubry
Ptaki ciernistych krzewówGlapy w agryście
SkąpiecNyrol
TaksówkarzDryndziorz
Tańczący z wilkamiZ kejtrami na miganie
Tramwaj zwany pożądaniemBimba zwana pożądaniem
Wall Street: pieniądz nie śpiNa Marcinie bejmy nie kimajom
Ziemia obiecanaSwarzyndz

Stary Marych i jego blubry…

Na YouTube wciąż dostępne są „Blubry Starego Marycha”, czyli „Opowieści pewnego Mariana” snute piękną „poznańszczyzną”. Stary Marych to fikcyjna – stworzona przez Juliusza Kubla – i kultowa postać w Poznaniu. Głosu Marychowi użyczył bardzo popularny, mieszkający w Poznaniu aktor – Marian Pogasz. Audycji można było słuchać na antenie poznańskiej Polskiego Radia od lutego 1983 roku do końca grudnia 1999, tj. ponad 16 lat! W 2001 roku przy ul. Półwiejskiej odsłonięto pomnik Starego Marycha.

Czy znajomość gwary to już dwujęzyczność?

Badania potwierdzają, że dzieci, które znają i mówią więcej niż jednym językiem, lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem bardziej złożonych zadań. Poza polskim, znam jeszcze angielski, rosyjski (ten ostatni bardzo słabo) i gwarę poznańską. Bardzo bliskie jest mi to, co twierdził Fellini: „Inny język to inna wizja świata”. A Ty – zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Autor: Magda Zalewska

Poznanianka z urodzenia, gdańszczanka z wyboru.

Marketing Manager w Wydawnictwie Cztery Głowy. Praktyk i freak marketingowy wciąż poszukujący odpowiedzi na pytanie „jak działa reklama?”. Odpowiedź „skutecznie” uznaje za wysoce niesatysfakcjonującą. Wcześniej trener umiejętności sprzedażowych i negocjacyjnych i konsultant. Nieustannie testuje niestandardowe narzędzia i metody skutecznej komunikacji oraz nauki. Pozytywnie zakręcona mama czwórki dzieci.