Nauka chińskiego dla dzieci – czy warto?

chiński dla dzieci
chiński dla dzieci

Nastała jesień, zbliża się zima i coraz dłuższe wieczory sprawiają, że dzieci większość wolnego czasu spędzają w domu. Zapobiegliwi rodzice, o ile pozwala im na to domowy budżet, starają się zapełnić dzieciom wolne popołudnia zajęciami pozalekcyjnymi – kursy językowe, szkoła muzyczna, basen, jazda konna… pomysłów jest wiele, a niektóre całkiem egzotyczne. I właśnie dziś, zainspirowana pytaniami do naszego wydawnictwa o pomoce dla dzieci do nauki chińskiego, chciałabym napisać kilka słów o tym (wcale już nie takim najnowszym) trendzie.

Niektórzy naukę chińskiego u dzieci od razu potraktują jako fanaberię, ale część rodziców na pewno zechce się nad tym zastanowić. I do tego właśnie zachęcam – aby nie odrzucać z góry tego pomysłu („Niech się najpierw polskiego czy angielskiego porządnie nauczy!”), ale żeby chociaż rozważyć, czy może rzeczywiście nie byłoby warto… Dlatego poprosiłam Kasię Wojtkowiak – lektorkę chińskiego w sopockim Centrum Języków Azjatyckich Mandarynka – o kilka słów komentarza.

P: Czy warto uczyć dziecko chińskiego? Czy dzięki temu znajdzie w przyszłości lepszą pracę?

K: Oczywiście, że warto! Ale, moim zdaniem, wysyłając dziecko na zajęcia z języka chińskiego, nie należy się ograniczać tylko do potencjalnych korzyści na rynku pracy i wartości dodatkowej pozycji w CV. Równie ważne jest to, w jaki sposób nauka tak egzotycznego języka wpływa na całościowy rozwój dziecka. Możliwe, że nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale przedszkolak wynosi z takich zajęć o wiele więcej niż tylko nowe słówka. Uczy się operować symbolami, łączyć znaczenia, budować nowe pojęcia. Nauka znaków daje mnóstwo radości i pokazuje, że struktura pisma może opierać się bezpośrednio na znaczeniu, że sens znaku można zobaczyć bez konieczności czytania go na głos.
Dzieci mają wyjątkowo plastyczne umysły, widzą i słyszą więcej niż dorośli, w naturalny sposób uczą się prawidłowej wymowy i wyczulają słuch na charakterystyczne dźwięki. Nauka języka jest bardziej spontaniczna, dzieci przyjmują struktury gramatyczne bez porównywania ich do języka ojczystego.
Prawdopodobnie nie wszystkie przedszkolaki uczące się chińskiego wyrosną w przyszłości na sinologów, lecz doświadczenia wyniesione z zajęć na pewno przyczynią się do poszerzenia ich horyzontów i swobodnego poruszania się po wielokulturowym świecie.

P: Kiedy należałoby zacząć posyłać dziecko na lekcje chińskiego?

K: Jak przy każdym języku obcym – im wcześniej, tym lepiej. Umysł kilkulatka jest wyjątkowo chłonny, a zdobywanie wiedzy i nowych doświadczeń jest dla dziecka stanem naturalnym, dlatego z łatwością przychodzi mu opanowanie zagadnień, które dorosłemu mogą wydawać się trudne. Dla młodego, elastycznego umysłu nauka chińskiego jest tak samo łatwa jak nauka angielskiego czy francuskiego. Ponadto kontakt z tak egzotyczną kulturą rozwija w dziecku ciekawość świata, uczy otwartości i tolerancji.

P: No dobrze, ale dzieci rozwijają się w różnym tempie…

K: Tak, dlatego zawsze należy samemu ocenić, czy dziecko jest już gotowe do nauki – jeśli jest ciekawe świata, lubi przebywać z innymi ludźmi, nie boi się nowych miejsc i sytuacji – może śmiało rozpoczynać naukę. W Mandarynce uczą się już nawet dwulatki! Oczywiście zawsze dopasowujemy długość zajęć i rodzaj aktywności do wieku i stopnia rozwoju danego dziecka.

P: Jak wygląda nauka w praktyce?

K: W zajęcia zaangażowane są dwie osoby – lektor polski, który czuwa nad metodologią nauczania i na bieżąco informuje rodziców o postępach dziecka, oraz lektor chiński, który prowadzi lekcje. Zajęcia prowadzone są po chińsku i dzięki temu dziecko szybko i w zupełnie naturalny dla niego sposób uczy się nowych wyrażeń, spontanicznie reaguje też na polecenia – rozumie lektora intuicyjnie (pomagają mu w tym gesty i ton głosu).

Oczywiście, uczymy języka przez zabawę – śpiewanie, rysowanie, aktywności ruchowe, oglądanie bajek. Rodzice dostają od nas linki do piosenek i wierszyków z zajęć, mogą więc pozwolić dziecku kontynuować naukę w domu.

P: Jaka jest rola rodziców?

K: Pomocnicza, ale bardzo ważna. Powinni przyjść (razem z dzieckiem) do szkoły przed pierwszymi zajęciami, obejrzeć ją, pozwolić dziecku zapoznać się z lektorami i innymi dziećmi (jeśli zajęcia są w grupie). Znacznie ułatwi to stresujące początki – dziecko rozpocznie naukę na znanym już sobie terenie. Poza tym rodzice powinni wspierać dziecko codziennie – dbać, aby przychodziło na zajęcia wypoczęte i najedzone, udostępniać dziecku w domu materiały (linki) otrzymane przez lektora. Jeżeli jednak nie znają chińskiego, nie powinni powtarzać z dzieckiem zwrotów z zajęć – mogą zaburzyć przyswajanie przez dziecko prawidłowej wymowy dźwięków zasłyszanych od chińskiego lektora. I jeszcze jedna sprawa, ogromnie ważna: rodzice powinni dbać o ciągłość nauki. Nawet, jeśli dziecko uczy się chińskiego przez 2 lub 3 lata i całkiem nieźle już mówi w tym języku, to roczna lub – co gorsza – kilkuletnia przerwa może zniweczyć całą pracę – dziecko szybko się uczy, ale szybko też zapomina!

No cóż – Kasia wie, co mówi, pracuje z najmłodszymi w Mandarynce od wielu lat 🙂 Tak więc – jeszcze raz zachęcam Was do rozważenia, czy nie warto byłoby posłać dziecko na lekcje chińskiego. Widziałam w Mandarynce radosne dzieci, radzące sobie z chińskim dużo lepiej niż dorośli uczący się kilka lat, a także rodziców, którzy – zachęceni przykładem dzieci – zamiast spędzać czas w poczekalni, zorganizowali się w grupę i mają swoje własne zajęcia w tym samym czasie, kiedy ich pociechy uczą się w sąsiedniej sali. Jak powiedziała Kasia – to nie tylko inwestycja w przyszłość dziecka i jego szanse na rynku pracy – to również bodziec do naprawdę wszechstronnego rozwoju młodego mózgu! A gdyby ten temat zainteresował Was bardziej, to tutaj też znajdziecie ciekawy artykuł na temat nauki chińskiego u dzieci 🙂