Angielski w przedszkolu – czy bać się nowego?

Angielski w przedszkolu

W myśl maksymy „czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” tysiące polskich przedszkolaków zaczynają we wrześniu naukę języka angielskiego. W roku 2015 obowiązek ten obejmuje tylko dzieci pięcioletnie, w roku 2016 dołączą czterolatki, a w 2017 – trzylatki. Ta prawdziwie rewolucyjna zmiana w podstawie programowej nosi nazwę Przygotowanie dzieci do posługiwania się językiem obcym nowożytnym i została wprowadzona właściwie już w roku 2014, kiedy to przedszkola mogły fakultatywnie oferować bezpłatne zajęcia z języka angielskiego.

Decyzja Ministra Edukacji Narodowej o konieczności wprowadzenia nauki języka angielskiego od przedszkola wpisuje się w ogólnoeuropejski trend edukacji wielojęzykowej. Już w roku 1995 Komisja Europejska zalecała, aby każdy uczeń znał dwa języki Unii Europejskiej. Dziś Polska jest w czołówce krajów wprowadzających obligatoryjną naukę języka obcego dla dzieci w wieku przedszkolnym, wyprzedzając np. Niemcy, Austrię czy Wielką Brytanię. I powinniśmy się z tego cieszyć.

Co daje wczesny kontakt z językiem obcym? Nie oszukujmy się, nasze dziecko nie będzie od razu mówić płynnie po angielsku, ale zdobędzie niezwykle cenne umiejętności – uważnego słuchania, rozpoznawania dźwięków i powtarzania obcobrzmiących fraz. Early learning – easy learning! Duża Mi w wieku 4 lat rozpoczęła naukę języka angielskiego z native speakerem w przedszkolu. Gdy później szła do szkoły, potrafiła już nazwać po angielsku kolory i kształty, zwierzęta, sprzęty domowe, liczyć do 12, określić pogodę i swoje samopoczucie. To znacznie ułatwiło jej początki szkolnych zmagań.

Uważnie śledzę ten temat na różnych forach dyskusyjnych i zauważyłam, że rzadko kiedy podważa się słuszność czy konieczność wprowadzenia języka angielskiego do przedszkola. Obiekcje, moim zdaniem słuszne, dotyczą głównie niedostatecznego przygotowania kadry pedagogicznej do przyjęcia nowego obowiązku. Opiekun przedszkolny musi znać język angielski na poziomie co najmniej podstawowym, udokumentowanym certyfikatem językowym, jak również posiadać uprawnienia do nauczania języka obcego w danej grupie wiekowej. Ministerstwo przewidziało wprawdzie okres przejściowy (do 31 sierpnia 2020 roku) na uzupełnienie kwalifikacji, jednak wielu rodziców oraz dyrektorów placówek przedszkolnych zgłasza trudności w pozyskaniu wykwalifikowanej kadry pedagogicznej. I to jest problem, na którym należałoby się teraz skupić.

Wysoki poziom nauczania, wykwalifikowani lektorzy oraz native speakerzy nauczą nasze dzieci prawidłowych form gramatycznych i leksykalnych oraz zaszczepią im prawidłową wymowę i akcent. Warto o to powalczyć, może uda się pozyskać nauczycieli z pobliskiej szkoły językowej lub świeżo upieczonych absolwentów anglistyki o odpowiednich kwalifikacjach? Tutaj szkoły językowe mają pole do popisu – w obliczu trudności, z którymi wiele z nich się zmaga (słabnące zainteresowanie innymi językami niż angielski, duża konkurencja i problem z dopasowaniem grafiku do przeładowanego planu dnia wielu potencjalnych kursantów), być może właśnie szerzej dostępne i niedrogie kursy dla pedagogów przedszkolnych byłyby jakimś rozwiązaniem?